Pewnego dnia po konkursie "MISZCZA CIĘTEJ" wracamy (niestety...) do... SZKOŁY! ;-; Ale przynajmniej jest matma i kompy! Przynajmniej... Ale dobra! (Ta herbatka XD) Wracajmy do szkoły!;-; (tak, za każdym razem, kiedy będzie słowo "szkoła" będzie ta emotka ";-;") (Wiem, że jest boska! *w*)
(Na angliku...)
(Pani od anglika (angila XD))
-Tak więc, dodajemy "e" na (dach XD) koniec i czytamy to et (dla niekumatych to wyraz "eat" a w czasie przeszłym to "ate" (Normalnie chyba zostanę nauczycielem XD))
-A jak to mamy napisać??- Jason... Ty nieuku...
- No wiesz... Każdy ma swoje skojarzenia jak to napisać. Możesz to napisać bla, bla, bla...
"Skojarzenia powiadasz >:D"- Te moje zboch myśli... XD No i, że Jeff siedział za mną z Niną (współczuję stary XD), to zaczął się ciąć, kiedy Nina mówiła:
-Jeff'y! I love you!
I wtedy Jeff walnął CIĘTĄ (Ciętą, bo się tnął XD Łapiecie suchara? XD)
-I love u...
-*w*
-And other letters like x,y,z XD
-;-;... Ale i tak cię love!
I wtedy weszła... BELLA DROWNED! (DUN, DUN, DUUUN!!!) (GOD, WHY?!?!!?) No i, jak mnie zobaczyła, to od razu obok mnie usiadła ;-; Nie wiem dlaczemu ona jest moją fangirl... Przecie ją prawie zabiłem psycho!!!! Ale... takie życie... I zaczęła rozmowę:
-Ben! Wiesz... Jesteś tak gorący jak...
-Nie dokańczaj... Proszę... Daj mi się skupić...
-*W*
I tak teraz się na mnie paczy... TO JE CREEPY!!! Chociaż to jest CreepyPasta... Błagam przerwę!!!
(DRYŃ, DRYŃ MOTHERFUCKER!!!!)
-YAY!!- Ja z Jeff'em krzyknęliśmy chórem.
A tam... TVN! Nie no... SILVER Z MECHANICZNYMI RĘKOMA I NOGAMI!!! Będę mógł z nim grać *w*. Dlaczemu nie z Jeff'em?? Bo on jak ze mną przegra, to bierze nóż (ten ode mnie *W*) i zabija mi... MOJĄ KONSOLĘ!!! ZA KAŻDYM RAZEM!!! I za każdym razem wydaję 30000$ (Tak... Tak drogo...) na nową...
TO BE CONTINUED...
Sorry, że nie było trochę długo "Dziennika" Bena...
Nauczyciele (Babki i facie od anglika, matmy itp.) - Pomarańczowy
Jason - Bordowy
Nina - CZERWONY!!!! Nie Nina... Będziesz miała Granatowy
Bella - Jasny granat
YOLO!!! Nasz blog polega na "TROCHĘ GŁUPAWYCH HISTORYJKACH" związanych z creepypastami!! Jeżeli nie lubisz creepypast lub jesteś FanGirl to wynocha z tej strony!! Dzięks!! :3
piątek, 26 lutego 2016
"Ten moment, gdy PEWNA OSOBA jest dla Ciebie ważniejsza od twojej pasji..." ("Dziennik" Jeff'a... (aż się PRAWIE rozkleiłem <:C))
Tssiiiaaa... Chyba cytacik się podobał, nie? Tak? To dobrze! Bo więcej nigdy żadnego nie napiszę.... Wiem, że zły jestem... Ale cóż... Taka MOJA NATURA... Już dawno straciłem w siebie wiarę... Ale kij!! Bo jestem na bitwie na żarcie!! Ja VS Knife!!!:
-Ja ci dam!!
-Ej! To ja jestem cała w dżemie!!
-A ja w jajkach!
-I ta dwuznaczność, co nie? XD
-No nie? XD
-No tak i ja się pytam... Ale kij! Najważniejsze są pierwsze skojarzenia!
-Skojarzenia, powiadasz? >:D
-Ejjj!!!
-HAHAHAHA!!!
-Trolololololololololoooo!!
-*FACEPALM*
-No co? XD
-No to!
-Czyli co?
-Gówno!
-I ziemnioki! XD
-Boże...
-No wiem, że jestem Bogiem XD
-Ale jesteś dziewczyną :/
-No to Boginą! Nie czepiaj się szczegółów!
-Będę
-Nie będziesz!
-Bo?
-Bo mogę!
-??
-GOOOOFRYYY!!
-Drugi Toby się znalazł...
-Nie! Naprawdę gofry!
-*odwracam się i dostałem gofrem w ryj* I co to kuźna miało być?!
-Sorry! Ja w Masky'ego celowałem!-wybaczem Googlowaty... Wybaczem...
-No właśnie! W M-A-S-K-Y-E-G-O! A nie we M-N-I-E!!!-Albo nie wybaczem
-Jak ty ładnie literujesz >:)-Knife... To sprawa męska... Cikij, więc!! Cikij!!
-No wiem...-Ja taki... Taki... Nie wiem co napisać...
-Ja ci dam!!
-Ej! To ja jestem cała w dżemie!!
-A ja w jajkach!
-I ta dwuznaczność, co nie? XD
-No nie? XD
-No tak i ja się pytam... Ale kij! Najważniejsze są pierwsze skojarzenia!
-Skojarzenia, powiadasz? >:D
-Ejjj!!!
-HAHAHAHA!!!
-Trolololololololololoooo!!
-*FACEPALM*
-No co? XD
-No to!
-Czyli co?
-Gówno!
-I ziemnioki! XD
-Boże...
-No wiem, że jestem Bogiem XD
-Ale jesteś dziewczyną :/
-No to Boginą! Nie czepiaj się szczegółów!
-Będę
-Nie będziesz!
-Bo?
-Bo mogę!
-??
-GOOOOFRYYY!!
-Drugi Toby się znalazł...
-Nie! Naprawdę gofry!
-*odwracam się i dostałem gofrem w ryj* I co to kuźna miało być?!
-Sorry! Ja w Masky'ego celowałem!-wybaczem Googlowaty... Wybaczem...
-No właśnie! W M-A-S-K-Y-E-G-O! A nie we M-N-I-E!!!-Albo nie wybaczem
-Jak ty ładnie literujesz >:)-Knife... To sprawa męska... Cikij, więc!! Cikij!!
-No wiem...-Ja taki... Taki... Nie wiem co napisać...
środa, 24 lutego 2016
PRZYGODA RÓZIOWEGO JEDNOROŻKUŁCA ("Dziennik" The Killer'a... Jeff'a The Killer'a...)
... W końcu te grube dupy ze mnie zeszły!!! Ale pies Knife-Riki, Tytan, Śmierć... Jak kto woli-mnie zaczął gryść, bo nosiłem piżamkę różowego jednorożca (trza będzie ją ściągnąć z dupska...)!!!
(One hour later...)
Jestem na spacerze z Smile'm i... I... I... I... I Rikim!! A Ben je z Aresem Natalii XD... Dziwne... Te piesły się lubią... Ha!!! Gejjjjj.... Poczekajcie! To MÓJ pies jest homo?! Nie... To pies Knife jest homo... Albo obaj!!! Nieeee!!! Muszę jej o tym powiedzieć!!!
*Dryyyn, dryyyn... Po sygnale nagraj wiadomość... Piiiiiiip!!*
-FUCK!!!
Nagle mój fon:
-"Mam dziwne wrażenie, że zrobiłem to znów... 6 ciał bez głów..."- i nie skonczył przeze mnie:
-Halo?
-Nooo... Dzwoniłeś, nie? Czego ode mnie chceta?-Knife odzwoniła?! WOOOW!!
-No bo ten...
-No czen?
-No bo nasze psy... Są... Ha!! Gejjj...
-Mój pies ma dziewczynę, idioto...
-Co?!
-Nioom...
-To mój pies jest... Nie, nie, nie! To niemożliwe!!
-A czemu nie?
-Nie wiem... Ale nie!
-Dobra! Ja kończę! Nara!
-Nara....
I co ja tera zrobię?! Mój pies jest... Poczekajcie... To tylko przyjaciele... *FACEPALM*... Ehh.. Kij... Idziem dalej...
(Two hours later... U Knife...)
Z BUTA, Z BU...
Nagle Knife otwiera drzwi:
-Nie, nie, nie!! Z BUTA, Z BUTA WJEŻDŻAM nie będzie!! A tym bardziej nie JEDNYM KOPEM WYŁAMUJĘ ZAMEK!!!
-Heh... Co ty? Wróżbitka?
-Nie... Słyszałam jak wbiłeś kod do bramy i twoje kroki na korytarzu... Marny z ciebie morderca...
-Oł... I... Nie jestem marnym mordercą!
-Eh.. Nie mam zamiaru się z tobą kłócić, ok?
-Okey...
-Kawy?
-Ssssoczek...
-To właź z tymi piesłami...
-Łokej...
(U Knife w domu?! O.O)
-To o czym chcesz pogadać?
-Mam tylko jedno, małe pytanie...
-Dajesz.
-Od kiedy TY taka MIŁA?!
-Ehh... No bo... Bo... Bo... Bo Natala zginęła!
-Co?!
-Żartuję!!!
-Hehe...
-Heh...
-A tak naprawdę to dlaczemu?
-Bo i tak kłótnie są bezsensowne...
-W sumie... Ale przyjemne XD
-I poprawiają humor XD
-My mamy down'a? XD
-Od zawsze! XD
-DOWN'Y 4EVER!!! XD
-DOWN'Y 4EVER!!! XD
TO BE CONTINUE...
(One hour later...)
Jestem na spacerze z Smile'm i... I... I... I... I Rikim!! A Ben je z Aresem Natalii XD... Dziwne... Te piesły się lubią... Ha!!! Gejjjjj.... Poczekajcie! To MÓJ pies jest homo?! Nie... To pies Knife jest homo... Albo obaj!!! Nieeee!!! Muszę jej o tym powiedzieć!!!
*Dryyyn, dryyyn... Po sygnale nagraj wiadomość... Piiiiiiip!!*
-FUCK!!!
Nagle mój fon:
-"Mam dziwne wrażenie, że zrobiłem to znów... 6 ciał bez głów..."- i nie skonczył przeze mnie:
-Halo?
-Nooo... Dzwoniłeś, nie? Czego ode mnie chceta?-Knife odzwoniła?! WOOOW!!
-No bo ten...
-No czen?
-No bo nasze psy... Są... Ha!! Gejjj...
-Mój pies ma dziewczynę, idioto...
-Co?!
-Nioom...
-To mój pies jest... Nie, nie, nie! To niemożliwe!!
-A czemu nie?
-Nie wiem... Ale nie!
-Dobra! Ja kończę! Nara!
-Nara....
I co ja tera zrobię?! Mój pies jest... Poczekajcie... To tylko przyjaciele... *FACEPALM*... Ehh.. Kij... Idziem dalej...
(Two hours later... U Knife...)
Z BUTA, Z BU...
Nagle Knife otwiera drzwi:
-Nie, nie, nie!! Z BUTA, Z BUTA WJEŻDŻAM nie będzie!! A tym bardziej nie JEDNYM KOPEM WYŁAMUJĘ ZAMEK!!!
-Heh... Co ty? Wróżbitka?
-Nie... Słyszałam jak wbiłeś kod do bramy i twoje kroki na korytarzu... Marny z ciebie morderca...
-Oł... I... Nie jestem marnym mordercą!
-Eh.. Nie mam zamiaru się z tobą kłócić, ok?
-Okey...
-Kawy?
-Ssssoczek...
-To właź z tymi piesłami...
-Łokej...
(U Knife w domu?! O.O)
-To o czym chcesz pogadać?
-Mam tylko jedno, małe pytanie...
-Dajesz.
-Od kiedy TY taka MIŁA?!
-Ehh... No bo... Bo... Bo... Bo Natala zginęła!
-Co?!
-Żartuję!!!
-Hehe...
-Heh...
-A tak naprawdę to dlaczemu?
-Bo i tak kłótnie są bezsensowne...
-W sumie... Ale przyjemne XD
-I poprawiają humor XD
-My mamy down'a? XD
-Od zawsze! XD
-DOWN'Y 4EVER!!! XD
-DOWN'Y 4EVER!!! XD
TO BE CONTINUE...
wtorek, 23 lutego 2016
MISZCZU CIĘTEJ 3!!!! (KONIEC I HAŃBA) ("Dziennik" PRZE(WY)GRANEGO (czyt. Jeff'a)!!)
A więc dziś koniec końców odbędzie się walka o 1, 2 i 3 miejce (Masky, Hoodie i E.J już nie mają szans)... A wgl to tera jest tak, że osoba z drugiego miejsca musi przebrać się w jedno-częściową piżamkę różowego jednorożca i przewieść na sobie osobę z pierwszego miejsca jakby ta osoba z pierwszego jachała na koniu (dlatemu akurat piżama jednorożca)... Dobra!! Kij!! Zaczynamy!!!
Idę se ciemną uliczką w mieście niczym taki Gangsta-Coxu (bo niby jak inaczej?)... Wszyscy brali mnie za Dresa (którym nie jestem!!)... I widzę ich! Puppet'a i Zero!! No musiałem ich wyeliminować niestety...:
-E! W "Zmierzchu" nie gracie! Po cięmnych uliczkach się nie całujcie!
-A skąd wiesz, że nie gramy w ''Zmierzchu"?
-Bo ja wszystko wiem!! To nie moja wina, że twoje IQ jest za niskie w porównaniu do mojej intelegencji!
-Jeżeli twoje IQ jest tak wysokie to czemu źle wypowiedziałeś "inteligencji"?
-Bo twoje IQ jest tak niskie, że inaczej byś nie zrozumował...
-Ej! Możesz już iść?-Panda się odezwała...
-Możesz się nie wtrącać PANNO Z MŁOTKIEM!! A dokładniej w objęciach MŁOTKA!
-Zero... On wygrał...
-Eh... No dobra...
(ADAGRAVA HETRAVA POMIJAMY CZASUŁ!!)
Dobra! Idziemy do chaty Wujaszka Slendiego, żeby pocisnąć Toby'emu!!
(ADAGRAVA HETRAVA POMIJAMY CZASUŁ!!)
Z BUTA, Z BUTA WJEŻDŻAM! JEDNYM KOPEM WYŁAMUJĘ ZAMEK!!!! I jestem!! Idę do kuchni i widzę Toby'ego z goframi (a jakby inaczej?)!!:
-Te! Googlowaty!!
-Czego?!
-Tego!
-??
-Nie masz klocków LEGO?! BIEEEEDAAK!!!!
-*FACEPALM*
-No co?
-7 days...
-Masz? To daj, bo głoduję od dwóch dni XD
-Ben cię już nie karmi? >:D
-No wiesz... Dzień dobroci dla zwierząt się skończył i dlatego przed chwilą zjadłem ci gofry-really zjadłem...
-Co?! Nieee!!!
-Tak...
-You won!
-No wiem... Nie musisz mówić...
(TERA IDĘ DO... CLOCK!!!!!!!)
*drept, drept*
*PUKU PUK*
-O! Hej, Jeff! Co ty tu robisz?
-A wiesz... Mamy przecie "WIELKĄ WOJNĘ POCISKÓW", nie?
-A no tak!
-Czyżby nasza Zegarynka pogubiła się w czasie BITWY? >:)
-Co?! Ja nigdy się nie gubię w czasie!
-To czemu nie jesz obiadu skoro jest 12:00, a przypominam ci, że to pora obiadowa...
-Co?! Nie! To niemożliwe!
-A jednak...
-You time is win!
-Heh...
(DALEJ!! BEN!! ZAJEFAJNIE!! BĘDĘ CISNĄŁ SWOJEGO KUMPLA!!!)
-Siema Ben 10!!
-Jaki Ben 10?!
-Noo... Ty!
-??
-No masz na imię Ben i lubisz elektronikę... BEN 10 Z CIEBIE!!
-No chyba...
-Najwyraźniej...
-No nie..
-Tak...
-Nie do ciebie! Nie mogę przejść tego lvl!!
-Ja tu ci ciętymi, a ty co?!
-Cięty to jest twój ryj...-popatrzał się na mnie...
-I twój skin, który właśnie ginie...-popatrzałem na mini-konsolkę Bena...
-Co?! Neee!! Wygrałeś!
-No wiadomo!
-No się wie!!
-No wiem!
-Ja też wiem!
-Nara!
-Wygraj!
-Przejdź ten lvl!
(Dobra... Kto dalej? L.J! Fajno! To się SŁODKO pobawimy (cięte do samego siebie są zajefajne XD))
Fuck! Nigdzie nie ma L.J'a!! Byłem w mieście, u Slendera, u niego w domu, w parku! Jeszcze został mi... No właśnie!! CYRK!!!
(drept, drept i cyrk!)
Wchodzę do cyrku i widzę L.J'a!! Jej!! Ciętą go potnę jak swoją ofiarę moim nożem!!
-Ej! L.J! Cyrk jest dla dzieci, a nie dla zagrzybiałych clown'ów!
-Dla osób z psychiatryka też nie!
-Ale tu wszyscy są z psychiatryka! Kto normalny bawi się z lwem?! Wszyscy łącznie z tobą i prócz mnie są słabi psycho!
-Czyli wyciąłeś se UŚMIECH, bo jesteś silny psycho?
-Nioom... Tak można powiedzieć... Ale ja bynajmniej nie truję ludzi tylko od razu daję im umrzeć...
-I po co?
-Po gówno! 1:0! Grasz dalej, ROMEO?
-Co ty kuźna...?!
-Po co ci ta gumka luźna?
-Jaka gumka?!
-Tej co twoja dziewczyna używała, ale nie ta do włosów...
-Co?!
-To!
-Czyli?
-You fucking kidding me?!
-WUUUT?!
-Ale jakie "łooot"? A nie "łoś"?
-??
-You lose Big War!!
-?
-Przegrałeś Wielką Wojnę!!
-Niee!
-Tagg!!
(TERA IDĘ DO... DO... DO.... DO NATALII!!!!!!!!!)
O! Łatwo było! Jest w parku! Nad jeziorkiem!... A tak naprawdę szukałem jej 2,5 godziny i się okazało, że w Centrum Handlowym była...
-Nata! Gdzie się włóczysz?!
-Spinkalaj! Nie mów mi jak mam żyć!
-No dobra! Ale jak pewien KTOŚ będzie ci robił kazanie o łażenie po galeriach to nie moja wina...
-Ehh... Dobra! Dawaj tą ciętą, ale nie bardziej niż twój krzywy ryj!
-Mój ryj jest krzywy?! Ty patrzałaś kiedyś w lustro?!
-Ja? I to miliony razy! A ty patrzAŁAŚ kiedy w lustereczko, KSIĘŻNICZKO?
-Osz ty...
-No ja, ale bez "osz''...
-?
-Co? Wielki MISZCZU CIĘTEJ nie umie wymyślić odpowiednich pocisków na poczekaniu? TAAAAK BAAARDZO MI PRZYYYYYKRRRRO!!
-Mi też... Bo jak na ciebie patrzę to mam ochotę wysłać sms'a o treści "POMAGAM"...
-I mówi to biały padalec... A sorry! To tylko ty...
-Takie śmieszne, że zapomniałem się zaśmiać...
-Ale ty się uśmiechasz 24h/1d, 7 dni w tygodniu!!
-No bo nie jestem życiowym loserem jak ty...
-...
-Co? Divie Ciętej słów zabrakło? Czy może języczek się urwał? A może filmik się skrócił? Heh! Już mam win w nożu!
-Ehh... Może mnie pokonałeś! Ale Knife... Po prostu przez nią będziesz leżeć!
-HAHAHAHAHAHAHAHA!!! Fajny dowcip!!
(IDĘ DO KNIFE!!!!!)
*PUKU PUKU, STUKU STUKU, NAROBIŁEM TROCHĘ HUKU!!*
-O! Dzień dobry! Przepraszam, ale bezdomnych nie przyjmuję, bo DZIEŃ DOBROCI DLA ZWIERZĄT się skończył... A przepraszam! To TYLKO ty, Jeffrey...
-Nie mów do mnie JEFFREY!!
-Ale dlaczemu? A zapomniałam! Przecież do księżniczek się mówi po nazwisku! Przepraszam, Panno Woods!
-Co kurna?!
-Nie jestem żadną kurną tylko Knife, prze pana!
-??
-Co? Czyżby NODIEMU pocisków zabrakło? A sorry... Tego nawet ripostami tego nie da się nazwać, a ja z pociskami wyjeżdżam...
-To nie są pociski tylko wojskowe petardy w porównaniu twoich ripost, które przed chwilą w słowniczku szukałaś...
-Ja nie muszę szukać, bo wiem, a poza tym ja nie używam słownika, ale ty też raczej nie jak nie lybisz swojego pełnego imienia, bo nie potrafisz go napisać...
-...
-Czyżby naszej MASKOTECZCE wyrazów brakowało? Bo ja mam ich w zanadżu tyle, że byś się posrał jakbyś zobaczył moją więdzę, która w odróżnieniu od twojej przeciętnej, ludziekiej inteligencji ma bardo wysoki poziom IQ, który jest wyższy od MONT EVEREST i Muru Chińskiego postawionego w poziomie pionowym.
-O.O ?!
-No co tak patrzysz?! Aaa! Bo po to są gałki oczne! A poza tym nie masz powiek, więc nawet nie możesz mrugnąć i dlatego też śpisz pewnie z otwartymi ślipiami...
-WTF?!
-Czyli, że I'm the winner? Spoczek, soczek i breloczek!!
-GOD, WHY?! GOD, NOOOO!!!
-GOD, THANK YOU!!! YEEEES!!!
(30 min. później)
Jestem w przebraniu jednorożka i wiozę Knife i D.N na plecach... Dlaczego D.N? Bo Knife wybrała se osobę towarzyszącą, oczywiście!!!
TO BE CONTINUE...
Idę se ciemną uliczką w mieście niczym taki Gangsta-Coxu (bo niby jak inaczej?)... Wszyscy brali mnie za Dresa (którym nie jestem!!)... I widzę ich! Puppet'a i Zero!! No musiałem ich wyeliminować niestety...:
-E! W "Zmierzchu" nie gracie! Po cięmnych uliczkach się nie całujcie!
-A skąd wiesz, że nie gramy w ''Zmierzchu"?
-Bo ja wszystko wiem!! To nie moja wina, że twoje IQ jest za niskie w porównaniu do mojej intelegencji!
-Jeżeli twoje IQ jest tak wysokie to czemu źle wypowiedziałeś "inteligencji"?
-Bo twoje IQ jest tak niskie, że inaczej byś nie zrozumował...
-Ej! Możesz już iść?-Panda się odezwała...
-Możesz się nie wtrącać PANNO Z MŁOTKIEM!! A dokładniej w objęciach MŁOTKA!
-Zero... On wygrał...
-Eh... No dobra...
(ADAGRAVA HETRAVA POMIJAMY CZASUŁ!!)
Dobra! Idziemy do chaty Wujaszka Slendiego, żeby pocisnąć Toby'emu!!
(ADAGRAVA HETRAVA POMIJAMY CZASUŁ!!)
Z BUTA, Z BUTA WJEŻDŻAM! JEDNYM KOPEM WYŁAMUJĘ ZAMEK!!!! I jestem!! Idę do kuchni i widzę Toby'ego z goframi (a jakby inaczej?)!!:
-Te! Googlowaty!!
-Czego?!
-Tego!
-??
-Nie masz klocków LEGO?! BIEEEEDAAK!!!!
-*FACEPALM*
-No co?
-7 days...
-Masz? To daj, bo głoduję od dwóch dni XD
-Ben cię już nie karmi? >:D
-No wiesz... Dzień dobroci dla zwierząt się skończył i dlatego przed chwilą zjadłem ci gofry-really zjadłem...
-Co?! Nieee!!!
-Tak...
-You won!
-No wiem... Nie musisz mówić...
(TERA IDĘ DO... CLOCK!!!!!!!)
*drept, drept*
*PUKU PUK*
-O! Hej, Jeff! Co ty tu robisz?
-A wiesz... Mamy przecie "WIELKĄ WOJNĘ POCISKÓW", nie?
-A no tak!
-Czyżby nasza Zegarynka pogubiła się w czasie BITWY? >:)
-Co?! Ja nigdy się nie gubię w czasie!
-To czemu nie jesz obiadu skoro jest 12:00, a przypominam ci, że to pora obiadowa...
-Co?! Nie! To niemożliwe!
-A jednak...
-You time is win!
-Heh...
(DALEJ!! BEN!! ZAJEFAJNIE!! BĘDĘ CISNĄŁ SWOJEGO KUMPLA!!!)
-Siema Ben 10!!
-Jaki Ben 10?!
-Noo... Ty!
-??
-No masz na imię Ben i lubisz elektronikę... BEN 10 Z CIEBIE!!
-No chyba...
-Najwyraźniej...
-No nie..
-Tak...
-Nie do ciebie! Nie mogę przejść tego lvl!!
-Ja tu ci ciętymi, a ty co?!
-Cięty to jest twój ryj...-popatrzał się na mnie...
-I twój skin, który właśnie ginie...-popatrzałem na mini-konsolkę Bena...
-Co?! Neee!! Wygrałeś!
-No wiadomo!
-No się wie!!
-No wiem!
-Ja też wiem!
-Nara!
-Wygraj!
-Przejdź ten lvl!
(Dobra... Kto dalej? L.J! Fajno! To się SŁODKO pobawimy (cięte do samego siebie są zajefajne XD))
Fuck! Nigdzie nie ma L.J'a!! Byłem w mieście, u Slendera, u niego w domu, w parku! Jeszcze został mi... No właśnie!! CYRK!!!
(drept, drept i cyrk!)
Wchodzę do cyrku i widzę L.J'a!! Jej!! Ciętą go potnę jak swoją ofiarę moim nożem!!
-Ej! L.J! Cyrk jest dla dzieci, a nie dla zagrzybiałych clown'ów!
-Dla osób z psychiatryka też nie!
-Ale tu wszyscy są z psychiatryka! Kto normalny bawi się z lwem?! Wszyscy łącznie z tobą i prócz mnie są słabi psycho!
-Czyli wyciąłeś se UŚMIECH, bo jesteś silny psycho?
-Nioom... Tak można powiedzieć... Ale ja bynajmniej nie truję ludzi tylko od razu daję im umrzeć...
-I po co?
-Po gówno! 1:0! Grasz dalej, ROMEO?
-Co ty kuźna...?!
-Po co ci ta gumka luźna?
-Jaka gumka?!
-Tej co twoja dziewczyna używała, ale nie ta do włosów...
-Co?!
-To!
-Czyli?
-You fucking kidding me?!
-WUUUT?!
-Ale jakie "łooot"? A nie "łoś"?
-??
-You lose Big War!!
-?
-Przegrałeś Wielką Wojnę!!
-Niee!
-Tagg!!
(TERA IDĘ DO... DO... DO.... DO NATALII!!!!!!!!!)
O! Łatwo było! Jest w parku! Nad jeziorkiem!... A tak naprawdę szukałem jej 2,5 godziny i się okazało, że w Centrum Handlowym była...
-Nata! Gdzie się włóczysz?!
-Spinkalaj! Nie mów mi jak mam żyć!
-No dobra! Ale jak pewien KTOŚ będzie ci robił kazanie o łażenie po galeriach to nie moja wina...
-Ehh... Dobra! Dawaj tą ciętą, ale nie bardziej niż twój krzywy ryj!
-Mój ryj jest krzywy?! Ty patrzałaś kiedyś w lustro?!
-Ja? I to miliony razy! A ty patrzAŁAŚ kiedy w lustereczko, KSIĘŻNICZKO?
-Osz ty...
-No ja, ale bez "osz''...
-?
-Co? Wielki MISZCZU CIĘTEJ nie umie wymyślić odpowiednich pocisków na poczekaniu? TAAAAK BAAARDZO MI PRZYYYYYKRRRRO!!
-Mi też... Bo jak na ciebie patrzę to mam ochotę wysłać sms'a o treści "POMAGAM"...
-I mówi to biały padalec... A sorry! To tylko ty...
-Takie śmieszne, że zapomniałem się zaśmiać...
-Ale ty się uśmiechasz 24h/1d, 7 dni w tygodniu!!
-No bo nie jestem życiowym loserem jak ty...
-...
-Co? Divie Ciętej słów zabrakło? Czy może języczek się urwał? A może filmik się skrócił? Heh! Już mam win w nożu!
-Ehh... Może mnie pokonałeś! Ale Knife... Po prostu przez nią będziesz leżeć!
-HAHAHAHAHAHAHAHA!!! Fajny dowcip!!
(IDĘ DO KNIFE!!!!!)
*PUKU PUKU, STUKU STUKU, NAROBIŁEM TROCHĘ HUKU!!*
-O! Dzień dobry! Przepraszam, ale bezdomnych nie przyjmuję, bo DZIEŃ DOBROCI DLA ZWIERZĄT się skończył... A przepraszam! To TYLKO ty, Jeffrey...
-Nie mów do mnie JEFFREY!!
-Ale dlaczemu? A zapomniałam! Przecież do księżniczek się mówi po nazwisku! Przepraszam, Panno Woods!
-Co kurna?!
-Nie jestem żadną kurną tylko Knife, prze pana!
-??
-Co? Czyżby NODIEMU pocisków zabrakło? A sorry... Tego nawet ripostami tego nie da się nazwać, a ja z pociskami wyjeżdżam...
-To nie są pociski tylko wojskowe petardy w porównaniu twoich ripost, które przed chwilą w słowniczku szukałaś...
-Ja nie muszę szukać, bo wiem, a poza tym ja nie używam słownika, ale ty też raczej nie jak nie lybisz swojego pełnego imienia, bo nie potrafisz go napisać...
-...
-Czyżby naszej MASKOTECZCE wyrazów brakowało? Bo ja mam ich w zanadżu tyle, że byś się posrał jakbyś zobaczył moją więdzę, która w odróżnieniu od twojej przeciętnej, ludziekiej inteligencji ma bardo wysoki poziom IQ, który jest wyższy od MONT EVEREST i Muru Chińskiego postawionego w poziomie pionowym.
-O.O ?!
-No co tak patrzysz?! Aaa! Bo po to są gałki oczne! A poza tym nie masz powiek, więc nawet nie możesz mrugnąć i dlatego też śpisz pewnie z otwartymi ślipiami...
-WTF?!
-Czyli, że I'm the winner? Spoczek, soczek i breloczek!!
-GOD, WHY?! GOD, NOOOO!!!
-GOD, THANK YOU!!! YEEEES!!!
(30 min. później)
Jestem w przebraniu jednorożka i wiozę Knife i D.N na plecach... Dlaczego D.N? Bo Knife wybrała se osobę towarzyszącą, oczywiście!!!
TO BE CONTINUE...
poniedziałek, 22 lutego 2016
MISZCZU CIĘTEJ 2 (początek ADVENTURE'y!!) ("Dziennik" mojego MORDERCZO przystojnego autorytetu... A tak naprawdę to mnie, czyli Jeff'a!!!)
Sorry za to, że w pierwszej części nie było ciętych, ale w tej już będą, bo... POLSAT!! Czytać to na dole i nie gadać!!!
A więc... Skończyłem jako sprzątaczka Bena, ale kij!! Muszę, a dokładniej musimy wam coś powiedzieć!!! Dziś z Benem, E.J'em, Toby'm, Masky'm, Hoodie'm, L.J'em, Knife i D.N zrobiliśmy konkurs ciętej pt. "WIELKA WOJNA CIĘTEJ!!!!"!!! A więc jest paru naj zawodników, paru dobrych, paru przeciętnych i paru najgorszych.... Ale kij!! Za chwilę odliczanie do 12:00, bo o tej godzinie rozpocznie się wojna pocisków!!!
Wszyscy:
-10-9-8-7-6-5-4-3-2-1-0-START!!!!!
Najpierw poszedłem do Hoodie'go, żeby go wyeliminować...
-E!! Analfabeto!!
-Czego, uśmiechnięty ryju?!
-Twoja stara dzwoniła, że zapomniałeś bielizny.
-J-j-jak-k-kiej b-b-bieliz-z-zny?!
-Nie nosisz?! Ło kuźna!! To dlaczego się jąkasz skoro nikt ci nigdy majtkowania nie zrobił?! HUEHUEHUE!!!
-E-e-ehhh...
-Odpadasz!! Hehehe!!
Dobra! Z innymi nie będzie tak fajnie i łatwo!!!
Idę do E.J'a!!!!
-Siema E.J!
-Czecha, stary!!
-Stary to je Slender. Ja mam 13 lat...
-A ja 11 i co?
-I gówno. Co robisz?
-Jem nerki...
-A wiesz, że nerki należą do układu wydalniczego?
-I?
-I to, że tam się gromadzi mocz i kał...-nie wiem jak się pisze "kał"... "Kał" czy "kau"? Nie wiem ;-;..
-Cooo?!
-No to.
-You won now!!
-Hehe...
Idziem dalej... I widzem... I widzem... Masky'ego!!!
-Ha!! Gejjj...
-Do mnie to było?!
-A niby do kogo, Calineczko?
-Calineczką to jest twój stary, ja jestem niczym Anakin Skywalker!
-Czyli też zginiesz jako egoista i to keszcze w banalny sposób?
-To jestem niczym Avatar!
-Ty z tym uzależnieniem od sernika możesz być tylko niczym Kubuś Puchatek z uzależnieniem od miodu...
-A ty kuźna jak Teletubiś wyglądasz!
-Wolę jakiegoś niedorypanego homosa niż niedojedzonego, żółtego grubasa bez pracy... A w ogóle to wiesz, że twój braciszek jest niczym Maka-Paka??
-Aaa!! Wygrałeś! Tym razem...
-I to chciałem usłyszeć... Heh...
Reszta w 3 części "Miszu Ciętej"!!!
TO BE CONTINUE...
A więc... Skończyłem jako sprzątaczka Bena, ale kij!! Muszę, a dokładniej musimy wam coś powiedzieć!!! Dziś z Benem, E.J'em, Toby'm, Masky'm, Hoodie'm, L.J'em, Knife i D.N zrobiliśmy konkurs ciętej pt. "WIELKA WOJNA CIĘTEJ!!!!"!!! A więc jest paru naj zawodników, paru dobrych, paru przeciętnych i paru najgorszych.... Ale kij!! Za chwilę odliczanie do 12:00, bo o tej godzinie rozpocznie się wojna pocisków!!!
Wszyscy:
-10-9-8-7-6-5-4-3-2-1-0-START!!!!!
Najpierw poszedłem do Hoodie'go, żeby go wyeliminować...
-E!! Analfabeto!!
-Czego, uśmiechnięty ryju?!
-Twoja stara dzwoniła, że zapomniałeś bielizny.
-J-j-jak-k-kiej b-b-bieliz-z-zny?!
-Nie nosisz?! Ło kuźna!! To dlaczego się jąkasz skoro nikt ci nigdy majtkowania nie zrobił?! HUEHUEHUE!!!
-E-e-ehhh...
-Odpadasz!! Hehehe!!
Dobra! Z innymi nie będzie tak fajnie i łatwo!!!
Idę do E.J'a!!!!
-Siema E.J!
-Czecha, stary!!
-Stary to je Slender. Ja mam 13 lat...
-A ja 11 i co?
-I gówno. Co robisz?
-Jem nerki...
-A wiesz, że nerki należą do układu wydalniczego?
-I?
-I to, że tam się gromadzi mocz i kał...-nie wiem jak się pisze "kał"... "Kał" czy "kau"? Nie wiem ;-;..
-Cooo?!
-No to.
-You won now!!
-Hehe...
Idziem dalej... I widzem... I widzem... Masky'ego!!!
-Ha!! Gejjj...
-Do mnie to było?!
-A niby do kogo, Calineczko?
-Calineczką to jest twój stary, ja jestem niczym Anakin Skywalker!
-Czyli też zginiesz jako egoista i to keszcze w banalny sposób?
-To jestem niczym Avatar!
-Ty z tym uzależnieniem od sernika możesz być tylko niczym Kubuś Puchatek z uzależnieniem od miodu...
-A ty kuźna jak Teletubiś wyglądasz!
-Wolę jakiegoś niedorypanego homosa niż niedojedzonego, żółtego grubasa bez pracy... A w ogóle to wiesz, że twój braciszek jest niczym Maka-Paka??
-Aaa!! Wygrałeś! Tym razem...
-I to chciałem usłyszeć... Heh...
Reszta w 3 części "Miszu Ciętej"!!!
TO BE CONTINUE...
Czyżby miszczu ciętej? ("Dziennik" King'a Pocisków, czyli mnie, Jeff'a!!)
Uwaga! Na wstępie chcę powiedzieć, że nie mogę przeklinać, ponieważ pewna osoba czyta mój dziennik (nie, nie napiszę "dzienniczek", a tym bardziej "pamiętnik"!)... Ale kij!! Dlatego to się nazywa "Miszczu ciętej"!! Bo jestem mistrzem ciętej riposty nawet bez wulgaryzmów!!!!! Jeżeli nie wierzycie to to jest drugi dzień szkoły (wszyscy pamiętają chyba pierwszy?) i znowu będę cisnął nauczycielom XD!!! Dobra! Zaczynajmy "DZIEŃ WIELKIEJ CIĘTEJ"!!
(po drodzę)
Idę z elfem Św. Mikołaja i Bezokim Jack'iem..
(drept, drept i pod "HIGH SCHOOL MUSICAL"!!)
Pod szkołą zauważyłem taki jeden znajomy, brzydki ryj... Przyglądam się i widzę... Ninę!! O nie!! FUCK (po angliku mogę klnąć)!!! I co słyszę?!:
-Jeff'y, Jeff'y, Jeff'y, mogę urodzić twoje dzieci?
-Yyy... Nie?
-Dlaczemu, skarbie?
-Dlatemu, że jakoś tak się złożyło, iż cię nie lubię, a tym bardziej ne LOVKI?
-Ale i tak będziesz mój! ;-; >:(
-Pffffffffp!! >:')
(1 lekcja-anglik... God, WHY?! Poczekajcie.. Jestem Amerykaninem.... *FACEPALM*)
-Kto potrafi to odczytać?-(Napis: "He go to kill us")
-Hi goł tu kil ASS, prze pana X'D-a mówiłem o ciętychy? XD
-Do dyrektora!
-Bo?
-Ty jeszcze do mnie z "Bo?"?!
-Tia, a co?
I dostałem linijką po łapach od Trendera...
(BSZERFA!!!!!)
Idę do dyrka, że biją po łapenciach i do higienistki (sexsi pielęgniarki XD), oczywiście...
(u dyrka)
-Siema, ziomuś!
-Witaj, Jeff. Co cię tu sprowadza?-dyrek jest fajnym ziomkiem! Sorry, że nie wspomniałem o tym w pierwszym dniu szkoły.
-No, bo wiesz, ziomuś... Trender po łapskach biję za pyski do niego!
-Co?! Nauczyciel bije moich uczniów za niezłe cięte?! Nie no kuźna! Ja tam idę! A ty idź do higienistki, Jeff.
-Spoczek, soczek!
(u pielęgniarki)
-Dobry!
-Dzień dobry! Co ci się stało, kociaczku?-higienistka tak wszystkich nazywa.. Ona je boska *W*!!
-A dostałem po łapkach linijką od pana z anglika.
-Pokaż. Za chwilę ci to czymś posmaruję.
-Brze, pani.
-O! Jest ten żel! Pokaż rączki.
-Pszę-pokazałem te pocięte łapska i co? Właśnie! I nic! Ta pielęgniarka nie dopytuję się o byle gówno!
(po wyjściu z GABINETU MAGII *W*)
-I jak?-Ben taki mój Troskiliwy Miś XD (nie, nie jestem Ha! Gejj...)
-A brze, brze... Łapy już nie boleją!
-To raczej zarąbiście!
-??
-Będziesz mógł mi pomóc przejść 89 lvl w CS'ie!!
-Ehh.. No dobra...
-Dzięki!!
(w domuuu! [U Benaaa!!])
-To co? Najpierw pomóc ci z CS'em czy odrobić za ciebie domówkę?
-Kim jesteś i co zrobiłeś Jeff'owi?!?!
-No co? Nie mogę choć raz być MIŁY lub chociaż mieć POCZUCIA WINY i spłacić te GRZESZKI z SUMIENIA?
-Od kiedy z ciebie taki TROSKLIWY MISIEK?
-Nie wiem... Naszła mnie taka chcica na jakiś DOBRY UCZYNEK...
-To najpierw odrób moje zadania domowe, a później umyj kibel!!
-Jezuu... XD
-Ja nie żartuję -_-...
-Ehh.. Kibla nie myję, ale odrobię zadania, zrobię obiad i przejdę ci lvl na CS'ie...
-Spok ^o^
TO BE CONTINUE....
(po drodzę)
Idę z elfem Św. Mikołaja i Bezokim Jack'iem..
(drept, drept i pod "HIGH SCHOOL MUSICAL"!!)
Pod szkołą zauważyłem taki jeden znajomy, brzydki ryj... Przyglądam się i widzę... Ninę!! O nie!! FUCK (po angliku mogę klnąć)!!! I co słyszę?!:
-Jeff'y, Jeff'y, Jeff'y, mogę urodzić twoje dzieci?
-Yyy... Nie?
-Dlaczemu, skarbie?
-Dlatemu, że jakoś tak się złożyło, iż cię nie lubię, a tym bardziej ne LOVKI?
-Ale i tak będziesz mój! ;-; >:(
-Pffffffffp!! >:')
(1 lekcja-anglik... God, WHY?! Poczekajcie.. Jestem Amerykaninem.... *FACEPALM*)
-Kto potrafi to odczytać?-(Napis: "He go to kill us")
-Hi goł tu kil ASS, prze pana X'D-a mówiłem o ciętychy? XD
-Do dyrektora!
-Bo?
-Ty jeszcze do mnie z "Bo?"?!
-Tia, a co?
I dostałem linijką po łapach od Trendera...
(BSZERFA!!!!!)
Idę do dyrka, że biją po łapenciach i do higienistki (sexsi pielęgniarki XD), oczywiście...
(u dyrka)
-Siema, ziomuś!
-Witaj, Jeff. Co cię tu sprowadza?-dyrek jest fajnym ziomkiem! Sorry, że nie wspomniałem o tym w pierwszym dniu szkoły.
-No, bo wiesz, ziomuś... Trender po łapskach biję za pyski do niego!
-Co?! Nauczyciel bije moich uczniów za niezłe cięte?! Nie no kuźna! Ja tam idę! A ty idź do higienistki, Jeff.
-Spoczek, soczek!
(u pielęgniarki)
-Dobry!
-Dzień dobry! Co ci się stało, kociaczku?-higienistka tak wszystkich nazywa.. Ona je boska *W*!!
-A dostałem po łapkach linijką od pana z anglika.
-Pokaż. Za chwilę ci to czymś posmaruję.
-Brze, pani.
-O! Jest ten żel! Pokaż rączki.
-Pszę-pokazałem te pocięte łapska i co? Właśnie! I nic! Ta pielęgniarka nie dopytuję się o byle gówno!
(po wyjściu z GABINETU MAGII *W*)
-I jak?-Ben taki mój Troskiliwy Miś XD (nie, nie jestem Ha! Gejj...)
-A brze, brze... Łapy już nie boleją!
-To raczej zarąbiście!
-??
-Będziesz mógł mi pomóc przejść 89 lvl w CS'ie!!
-Ehh.. No dobra...
-Dzięki!!
(w domuuu! [U Benaaa!!])
-To co? Najpierw pomóc ci z CS'em czy odrobić za ciebie domówkę?
-Kim jesteś i co zrobiłeś Jeff'owi?!?!
-No co? Nie mogę choć raz być MIŁY lub chociaż mieć POCZUCIA WINY i spłacić te GRZESZKI z SUMIENIA?
-Od kiedy z ciebie taki TROSKLIWY MISIEK?
-Nie wiem... Naszła mnie taka chcica na jakiś DOBRY UCZYNEK...
-To najpierw odrób moje zadania domowe, a później umyj kibel!!
-Jezuu... XD
-Ja nie żartuję -_-...
-Ehh.. Kibla nie myję, ale odrobię zadania, zrobię obiad i przejdę ci lvl na CS'ie...
-Spok ^o^
TO BE CONTINUE....
niedziela, 21 lutego 2016
PODZIĘKÓWKI!!!
Dzięksy za 105 wyświetleń!!!!!! Nie wiemy jak wam dziękować!!!! Po prostu!THX !!!!! Liczymy że dobijecie 200!!! Jesteście wielcy nasze nożeły i giereły!
Jeszcze raz... LOVKI!
Specjalnie dla was kolorowe napisy!! <3 :3ALE NIE OZNACZAJĄ ONE HOMO!!! XD
Jeszcze raz... LOVKI!
Specjalnie dla was kolorowe napisy!! <3 :3ALE NIE OZNACZAJĄ ONE HOMO!!! XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)